Kredyty za 0% wcale nie takie darmowe

Kredyty za 0% wcale nie takie darmowe

Po ostatniej obniżce stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, pojawiły się kolejne nadzieje na tańsze kredyty. Zmalała również stopa lombardowa (aktualnie wynosi 2,5%), która ma kluczowy wpływ na maksymalną wysokość oprocentowania zobowiązań. Te wszystkie elementy wcale nie świadczą jednak o rychłej obniżce kosztów pożyczek, mimo że na rynku zaczynają się pojawiać oferty, które dowodziłyby czegoś odwrotnego.

Jedna z nich pojawiła się w mBanku. To kredyt o oprocentowaniu 0%. Można pomyśleć, że to fantastyczna oferta, dzięki której zaoszczędzimy sporo pieniędzy na pożyczce. Niestety, banki są tak „sprytnymi” instytucjami, że jeśli koszty jakiejś usługi spadają, znajdą inne, które mogą te straty zniwelować. I tak w tym przypadku, kosztem jest prowizja. Wynosi ona 7 lub 9 procent, ale można ją zredukować. Tu jednak jest kolejny haczyk, ponieważ aby to uczynić, należy wykupić ubezpieczenie. W rezultacie nie oszczędzamy wiele na tej zamianie.

W związku z taką polityką banków, droga do odczuwalnie tańszych kredytów jest wciąż daleka. Nie mówiąc już o kredytach darmowych. Warto zaznaczyć, że po ostatnich cięciach RPP, maksymalne oprocentowanie zobowiązań finansowych może wynieść 10% (to czterokrotność obecnej stopy lombardowej). Jeszcze kilka lat temu było to ponad dwa razy tyle, więc nic dziwnego, że banki starają się jakoś odrobić te straty.

Eksperci przewidują jednak, że podobnych ofert, jak ta z mBanku, może się teraz pojawiać jeszcze więcej. W końcu hasło „kredyt za 0%” świetnie prezentuje się w reklamach. Wiedząc jednak, jak to wszystko działa, warto się dokładnie przyjrzeć takim ofertom, aby później nie dać się zaskoczyć dodatkowymi kosztami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: