„Rodzina na Swoim”, ale w opałach

„Rodzina na Swoim”, ale w opałach

Problem frankowiczów targa rynkiem kredytów hipotecznych już od dłuższego czasu i wcale nie zaczął się wraz z uwolnieniem kursu waluty ze Szwajcarii. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że niebawem podobne kłopoty mogą mieć także posiadacze kredytów w złotówkach. Chodzi tu o beneficjentów rządowego programu „Rodzina na Swoim”.

Poprzednik kontrowersyjnego „Mieszkania dla Młodych” wystartował w 2007 roku i trwał do 2013. Polegał on na comiesięcznych dopłatach od państwa, które były równowartością połowy raty odsetkowej. W związku z tym, ich wysokość była różna. Wszystko zależało od wielkości zaciągniętego kredytu, a także od aktualnie obowiązujących stóp procentowych. Takie dopłaty miały obowiązywać przez okres ośmiu lat od udzielenia kredytu. Jak łatwo policzyć, już teraz niektórzy stracili to odciążenie finansowe przy spłacaniu swoich zobowiązań hipotecznych. Jednak prawdziwe kłopoty mogą się zacząć za dwa lata. Najwięcej kredytów z dopłatą programu „Rodzina na Swoim”, udzielono bowiem w latach 2009-2012.

Banki mogą zatem stanąć niebawem przed kolejnym wyzwaniem ratowania portfeli kredytobiorców. Szacuje się, że w niektórych wypadkach wysokość rat bez dopłat, może wzrosnąć nawet o 40%. To oczywiście scenariusz przy założeniu utrzymania się stóp procentowych, na obecnym poziomie. Jeśli jednak pójdą one w górę, a w okresie kilkunasto bądź kilkudziesięcioletnim jest to wielce prawdopodobne, raty mogą podskoczyć nawet sporo ponad połowę. Ciekawostką jest też fakt, że udzielając kredytów w ramach „Rodziny na Swoim”, zdolność kredytowa klienta była ustalana na podstawie wysokości rat z uwzględnieniem dopłaty. Jeśli ktoś miał ją zatem wtedy, nie musi mieć jej dzisiaj.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że to trochę inna sytuacja niż ta u walutowych kredytobiorców. W tym wypadku, wielką pomoc mogą stanowić oszczędności. Oczywiście pod warunkiem, że beneficjentom „Rodziny na Swoim”, udało się ich sporo zgromadzić. Jeśli nie, najwyższa pora by zacząć to robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: